Pierwsi Werbiści przybyli do Nysy

 

 

Pierwsi Werbiści przybyli do Nysy

 

 

 

W marcu 1892 roku pierwsi werbiści przybyli do Nysy, aby na bazie kupionego majątku ziemskiego zbudować pierwszy dom misyjny zgromadzenia na ówczesnych ziemiach niemieckich. Niewątpliwie było to uwieńczenie kilkuletnich starań Ojca Założyciela św. Arnolda Janssena, który pod wpływem inspiracji i pomocy materialnej Państwa Huch wybrał nasze miasto na rozwój swojego dzieła. Oczywistym faktem jest, że sam nie był w stanie kierować budową i rozwojem tej nowej placówki. Powierzył te zadania swoim współbraciom, których przyjął do Zgromadzenia Słowa Bożego w Steyl i w pełni im zaufał, będąc spokojny o dalsze losy nyskiego kompleksu. Chciałbym pokrótce przybliżyć te postacie, którym osobiście jestem bardzo wdzięczny za to, co po sobie na  Ziemi Nyskiej pozostawili.

Ojciec Joseph Weber – przybył do Nysy pod koniec września 1892r. jako nowo mianowany rektor. Po ukończeniu studiów przyrodniczych i uzyskaniu w Rzymie doktoratu z filozofii pracował jako nauczyciel w tych dziedzinach nauki w Steyl, a potem w St. Gabriel pod Wiedniem. Pochodził z rzemieślniczej rodziny z Nadrenii, miał sześcioro rodzeństwa. Matka zaszczepiła w nim głęboką pobożność. Od wczesnych lat  pragnął zostać kapłanem, co mógł zrealizować rozpoczynając jako dwudziestolatek studia w Steyl. Niezatarty wpływ na ucznia i młodego zakonnika wywierał sam Arnold Janssen. Rok przed przybyciem do Nysy został rektorem Domu w St. Raphael w Rzymie. Miał opinię człowieka mądrego i rozważnego, ale też prostolinijnego. Takie cechy były konieczne do przetrwania kampanii, jaką początkowo prowadzono przeciwko Domu Misyjnemu, lękając się, że ogołoci on diecezję z powołań. Dopiero za piątym razem przyjęto podanie o zezwolenie na budowę, co było zasługą wytrwałości rektora, któremu udało się w końcu przekonać władze do idei misji. O. Weber zwracał szczególną uwagę na dyscyplinę zakonną we wspólnocie. W nauczaniu był wymagający. W czasie jego urzędowania wspaniale rozwinęły się warsztaty i gospodarstwo rolne, które dopilnowywał osobiście. Stronę duchową Zgromadzenia kształtował poprzez swoje kazania i konferencje. Stan jego zdrowia, zawsze nie najlepszy, pogorszył się do tego stopnia, że w 1905r. zmuszony był zrezygnować z urzędu rektora.  Jego późniejsze życie, które trwało 28 lat  tak zostało scharakteryzowane przez jednego ze współbraci: „Pan dał mu w tym (chorobie) siłę i nadprzyrodzone zrozumienie, dzięki czemu ten okres jego życia jest bez wątpienia najwartościowszy”. Sam zaś cierpienie nazwał „słoneczną energią i błogosławieństwem dla Królestwa Bożego na tej ziemi”. Chrześcijanie dźwigający krzyż byli dla niego „najwartościowszymi budowniczymi w świętym Kościele, którzy stanowią ratunek dla świata”; byli ważniejsi od „wielkich apologetów i błyskotliwych głosicieli chrześcijańskich prawd”. Jego cierpieniu towarzyszyło umiłowanie modlitwy. Powodowany wdzięcznością, aż do śmierci pozostawał w kontakcie z dobrodziejami Domu Świętego Krzyża i dzieła misyjnego. Ten znakomity nauczyciel i administrator, a jednocześnie głęboko religijny kapłan był prawdziwym szczęściem przez pierwsze 12 lat  Domu Misyjnego w Nysie. Zmarł w 1933r. Jego grób znajduje się na cmentarzu przyklasztornym, na którym nyska wspólnota pochowała go w pierwszej kwaterze. Jego długoletni towarzysz drogi życiowej – ks. bp Augustinus Hennighaus tak napisał o nim w pośmiertnym wspomnieniu: „Chociaż nie mógł już pracować, to przecież przez swoje modlitwy, przez przyjęcie z poddaniem choroby, jaką z woli Bożej musiał wycierpieć, przyczynił się ogromnie do wzrostu wielkiego dzieła, przy którego założeniu współdziałał”.

Ojciec Johannes Beckert – święcenia kapłańskie otrzymał w 1890r. Przybył do Nysy na początku kwietnia 1892r. jako pierwszy z ojców. Posiadał kwalifikacje dyplomowanego budowniczego. Był projektantem i nadzorującym budowę wszystkich obiektów domu Św. Krzyża, które powstały do roku 1900, kiedy to wyjechał jako architekt zakładać misję w Techny (USA). Pierwszy zaprojektowany przez niego budynek (obecna furta) miał 45 m  długości i 16 m szerokości. Ówczesne gazety tak opisywały pierwsze dzieło o. Beckerta w Nysie, które zostało poświęcone 15.10.1893r. (w uroczystość św. Jadwigi Śląskiej)  „ Nowy Dom, zbudowany w szczerym polu, znajduje się około siedmiu minut drogi od należącego do Zgromadzenia folwarku w kierunku miasta Nysy. Wokół Domu w przyszłości powstanie ogród. Pierwszy budynek stanowi południowe skrzydło zaplanowanego w kształcie kwadratu klasztoru i jest zbudowany z surowej cegły, w prostym, dostojnym, gotyckim stylu. Ponure wrażenie, jakie zwykle sprawiają budowle z surowej cegły, zlikwidowano dzięki temu, że odstępy między cegłami wypełnione zostały białymi fugami. Biała spoina, gzymsy z jasnego cementu, zwieńczenia i ozdoby okienne sprawiły, że budynek wygląda pogodnie. Dom składa się z piwnicy i trzech pięter, nad którymi góruje smukła wieżyczka. Wąski fronton posiada piękną formę, części boczne są nader proste” Dalsze prace budowlane, prowadzone w latach 1894/95 i 1898-1900 zostały oparte w o własną wybudowaną cegielnię. Zasługą ojca Beckerta było zlokalizowanie pokładów gliny ( teren obecnie odbudowywanego stawu w parku), z której już w 1894r. wyprodukowano 500 tysięcy cegieł. W 1901 r. z USA powraca do Steyl, aby w tym samym roku wyjechać do Ameryki Południowej (Argentyna, Brazylia i Chile). W 1920 r. wraca do Europy i zostaje mianowany głównym budowniczym Zgromadzenia. Ostatnie lata życia spędził w Domu Św. Krzyża, gdzie 13.02.1927r.zmarł i został pochowany na cmentarzu przyklasztornym. Ojciec Johannes Beckert pozostawił po sobie szereg obiektów, które powstały wg jego planów. Sam O. Arnold Janssen w sprawach budowlanych miał do niego bezgraniczne zaufanie. Dlatego zlecił mu tak wiele ważnych zadań, z których zawsze wywiązywał się wzorowo. Warto również wspomnieć, że jego dwóch braci (o.Ludwik i br. Venantius) oraz siostra (s. Scholastika) również swoje życie związali ze zgromadzeniami założonymi przez O. A. Janssena.

O. Hermann Fischer – w Domu Św. Krzyża w latach 1897-1909 jako nauczyciel i architekt oraz kierownik budowy. Wg jego projektu powstało czwarte skrzydło Domu i kościół. Początkowo kościół wg planów o. Fischera miał być dwupoziomowy, na co rząd w Berlinie nie udzielił zezwolenia. Nowy skorygowany projekt został zatwierdzony w październiku 1905r. W tym też roku jeszcze przed zimą zakończono budowę fundamentów. Stan surowy był gotowy dzięki nadzwyczaj sprawnym i pracowitym braciom już pod koniec 1906r. Wyposażenie wnętrza o. Fischer uzgadniał w szczegółach z Założycielem. 14 listopada 1907 r. został ten neogotycki kościół poświęcony. Uroczysta konsekracja kościoła i ołtarza głównego miała dopiero miejsce 28 września 1924r., której dokonał kardynał Adolf Bertram z Wrocławia. W latach 1909-1920 o. Hermann był redaktorem różnych wydawnictw Zgromadzenia, a od 1915r. dyrektorem drukarni w Steyl. W latach 1920-1932 był radnym generalnym. Z upoważnienia Przełożonego Generalnego O. Wilhelma Giera wizytował pierwsze domy Zgromadzenia Słowa Bożego założone na terenach odradzającej się Polski. Służył pomocą polskim współbraciom, przez których był bardzo ceniony. Autor wielu misyjnych, religijnych i ascetycznych artykułów oraz prac z zakresu historii zgromadzenia. Jeden z najbardziej utalentowanych werbistów, który każde powierzone mu przez zgromadzenie zadanie spełniał wzorcowo z bezgranicznym oddaniem. Parafianie Parafii Matki Bożej Bolesnej w Nysie właśnie jemu powinni być wdzięczni za tak wspaniały i niepowtarzalny wygląd kościoła. Zmarł 18.10.1945r. w Niemczech (Haan).

Brat Joseph Strake – przybył do Nysy jako jeden z czterech pierwszych braci w połowie marca 1892r. Pracował jako stolarz meblowy i artystyczny. Pod jego kierownictwem wykonano roboty ciesielskie, stolarkę budowlaną, umeblowanie szkoły oraz wyposażenie kościoła (dziewięć ołtarzy bocznych, konfesjonały, ambona, ławki – tylne rzędy i obudowa organów). Posiadał uzdolnienia praktyczne i artystyczne. W wieku 60 lat bardzo sprawnie układał więźbę dachową budowanego wówczas kościoła, tak jakby był dwudziestoletnim cieślą. Był człowiekiem o głębokim życiu wewnętrznym i dużo czasu spędzał na modlitwie. Ludzi, którzy uczęszczali do przyklasztornego kościoła, uderzała jego modlitewna postawa. Przez 25 lat był seniorem grupy braci, których ilość wzrosła w tym czasie do 70. Stanowił dla nich wzór doskonałego zakonnika. Zmarł 7 kwietnia 1919r. O. H. Fischer tak wtedy pisał: „Tak jak piękne było jego życie, tak piękna była jego śmierć. Nie tyle była to śmierć, ile powrót do domu Ojca. Wiosenne słońce rzucało blask na jego grób, zaś w sercach uczestników pogrzebu panowała raczej podniosła radość, aniżeli żałoba. Niektórzy bracia wypowiedzieli zaś to, o czym pewnie myśleli wszyscy: Żyć i umrzeć, tak jak brat Józef, to wielkie szczęście”. Spoczywa na cmentarzu przyklasztornym. Przyglądając się wystrojowi naszego kościoła westchnijmy za tym skromnym bratem,  który po sobie pozostawił tyle wspaniałych dzieł materialnych, jak i duchowych.
 
Wyszukiwanie
Tłumacz stronę
English French German Italian Portuguese Russian Spanish