Park Domu Św. Krzyża w Nysie wczoraj i dziś

 

 

 

 

Park Domu Św. Krzyża w Nysie wczoraj i dziś

 

 

 

Od blisko dwóch lat można zauważyć spore zaangażowanie nad przywróceniem do dawnej świetności ponad dwuhektarowego  parku między ulicami Rodziewiczówny a Kozielską. Dotychczas nie był on udostępniony okolicznej społeczności, która jedynie przez ogrodzenie mogła obserwować jego postępującą dewastację. Niszczał drzewostan, urządzenia wodne oraz oryginalne w swym kształcie budowle sakralne profanowane  przez lekkomyślnych wandali. Dlatego z inicjatywy kilku mieszkańców – parafian Parafii Matki Bożej Bolesnej przy pełnym oddaniu naszego proboszcza księdza Jana Pilka zwrócono się do Starostwa Powiatowego w Nysie z wnioskiem o przejęcie tego parku przez parafię. Dzięki dobrej woli Zarządu Powiatu, a w szczególności Wicestarosty – Adama Fujarczuka już w lipcu 2004r. teren parku został wydzierżawiony parafii na okres pięciu lat. W międzyczasie uruchomiono procedurę umożliwiającą przekazanie, co zakończyło się powodzeniem jeszcze pod koniec października ubiegłego roku, kiedy to Rada Powiatu w Nysie zbyła ten teren naszej parafii w drodze darowizny. Park ten posiada szereg walorów, których piękno powoli zaczyna się uwidaczniać. Przede wszystkim jest to lustro wody mające powierzchnię ponad 40 arów. Trzy wyspy połączone mostkami nadają uroku stwarzając idealne miejsce dla odpoczynku i kontemplacji. Aleja wiekowych klonów srebrzystych na największej wyspie przypominającej w zarysie kontynent afrykański prowadzi do figury ukrzyżowanego Chrystusa. Obok niej egotyczne drzewa: iglicznia trójcierniowa, tulipanowiec amerykański i miłorząb japoński. Przy moście okazały buk  - odmiana czerwonolistna i dąb błotny. Aleją lipową dochodzimy do kaplicy poświęconej „młodym świętym” – św. Stanisławowi  Kostce i św. Alojzemu. Naprzeciw widzimy grotę z figurą przedstawiającą Chrystusa modlącego się w ogrójcu. W rogu muru ogrodzeniowego znajduje się zniszczona grota poświęcona Matce Bożej Bolesnej. Jej obecny stan to efekt bezmyślnego wandalizmu. Między tymi miejscami trzy sporych rozmiarów pomnikowe dęby. Kilka skalniaków pielęgnowanych przez wytrwałe parafianki urozmaica i tak już różnorodną kompozycję. Uwagę spacerujących przykuwa również zajmujący prawie ar powierzchni krzew derenia jadalnego – jedyny taki egzemplarz w Nysie, rosnący przy granicy z zabudowaniami pobliskiej szkoły.

Historia parku jest trwale związana z założeniem tutaj  przez św. Arnolda Janssena Domu Zgromadzenia Misjonarzy Słowa Bożego, co miało miejsce w 1892 roku. Od początku istnienia kształciła się tu młodzież męska na poziomie szkoły gimnazjalnej z zamiarem poświęcenia swego życia działalności misyjnej. W ramach organizowanej szkoły zadbano również o miejsca odpoczynku i rekreacji. Ówczesny biograf tak opisuje to miejsce (listopad 1894r): „Najpiękniejszą rzecz znajdziesz na końcu ogrodu. Jeśli jesteś poetycznie usposobionym, jeśli masz bujną fantazję, lub jesteś tak szczęśliwym, że umiesz odczuwać piękności przyrody lub dzieła rąk ludzkich, to znajdziesz tam coś, co ci się wyda stawem lub jeziorem. Może przestraszysz się tego opisu, bo jeżeli lubisz ubóstwo i prostotę, to pomyślisz, że tak wspaniały zbytek jest zbyt wspaniały na ubogi dom misyjny. Aby cię uspokoić, opowiem, jak to „jezioro” powstało. Dawniej na tym miejscu był tylko wilgotny, mało przynoszący pożytku szmat ziemi. Mieścił on jednakże w sobie skarb wielki, który trzeba było zużyć. Skarb ten składał się ze żwiru, który musiano by sprowadzać z wielkim kosztem na drogę wiodącą do domu misyjnego. Na drodze tej bowiem przy dżdżystej porze roku lgnęli ludzie, zwierzęta i wozy, a bez gruntownej naprawy tej drogi, która miała pozór bagna, można było tylko w lecie  i to przy bardzo suchym czasie dostać się do domu misyjnego. O sprowadzeniu materiału na żwirówkę, ani myśleć nie było można. Musiał go dostarczyć ów kawał ziemi a zmysł estetyczny misjonarzy nadał powstałemu otworowi malowniczy wygląd. Środek pozostawiono nietknięty, a gdy woda napełniła wokoło wykopane miejsce, powstała „wyspa”. Nie zdziwisz się pewnie, że owo jezioro i wyspa miała dla młodzieży siłę przyciągającą i że swawolne chłopcy chętnie, by chcieli dostać się na tę wyspę! Młodzież umie sobie radzić: bardzo ładny most, własnoręcznie przez wychowańców w godzinach wolnych zbudowany, prowadzi od brzegu do wyspy.  Nad brzegiem wyspy zasadzili lilie wodne i inne rośliny. Nie zapomniano również  i o św. Janie Nepomucenie – prosty obraz za szkłem, jaki na razie chłopcy dostać mogli przedstawia ukochanego Świętego umieszczono na moście otoczonym zwyczajną poręczą brzozową. Niedaleko tego żwirowego dołu wznosi się „pagórek”. Jest to pozostały żwir, a wychowańcy zamyślają z czasem stworzyć tam małą Kalwarię. Tuż obok w rogu ogrodzenia stawiają w godzinach wolnych grotę, w której umieszczona będzie figura Matki Bożej Bolesnej, umyślnie na ten cel ofiarowana.” (z książki prof. Kriega – Idźcie na cały świat –Nysa 1901)

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy udało się doprowadzić park do przyzwoitego stanu. Wyzbierano i wywieziono śmieci, uporządkowano drzewostan usuwając drzewa suche i wadliwe stwarzające zagrożenie. Wykonano także wejście od strony ul. Rodziewiczówny. Odtworzono staw wraz z kanałami i doprowadzono rurociągiem wodę z Potoku Miejskiego. Odnowiono krzyż i ogrójec, ku końcowi zmierzają prace przy gruntownym remoncie kaplicy „młodzianków”, w której malowidła pieczołowicie odnawiają studenci PWSZ w Nysie. Są już rozmieszczone ławki zakupione przez jednego z parafian, jak i wiata służąca do grilowania. Wykonano nowe nasadzenia drzew i krzewów, obsiano trawą skarpy stawu oraz inne miejsca po wcześniejszym wyrównaniu terenu. Wszystko dzięki determinacji księdza Proboszcza i ofiarnych parafian. Skorzystano również z pomocy gminy i powiatu, które dofinansowały odtworzenie stawu wraz z doprowadzeniem wody. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu Pana Henryka Hryniuka, wg którego projektu doprowadzono wodę i odbudowano staw, miejsce to znowu zaczyna przyciągać wielu mieszkańców Nysy zachwyconych jego niepowtarzalnością.

To dopiero początek. Czeka nas jeszcze wiele prac, żeby było piękniej. Trzeba zadbać o plac zabaw i boiska sportowe, które powstaną w miejscu po byłej strzelnicy. Odtworzenia wymaga kapliczka na małej wyspie, która będzie poświęcona Matce Bożej Fatimskiej  do której w ubiegłym roku wykonany został piękny mostek łukowy ufundowany przez firmę Pana Matnera. Przyjdzie również czas na odbudowanie groty, jak i wykonanie oświetlenia oraz utwardzenia alejek. W stawie już pływają ryby, myślimy jeszcze o roślinności wodnej oraz o sprzęcie pływającym dostępnym dla naszych parafian. Cieszy nas duża liczba pobliskich mieszkańców spacerująca po parku, niepokoją – zdarzające się akty wandalizmu. Każdemu z nas – parafian powinno zależeć na jego wyglądzie i funkcjonalności. Dlatego poczujmy się za jego stan odpowiedzialni, nie dopuszczając do grasowania w nim lekkomyślnych wyrostków, którym przeszkadza wszystko co jest należycie utrzymane. Niebawem zostanie opracowany regulamin korzystania z naszego parku. Postarajmy się, aby wszyscy odwiedzający go mieli poczucie traktowania tego terenu jakby to był kawałek ich własności.

 
Wyszukiwanie
Tłumacz stronę
English French German Italian Portuguese Russian Spanish